Hiszpania 2013 – sprawozdanie z wymiany doświadczeń: języki obce

1 2

W Hiszpanii nie istnieje język obcy zawodowy jako osobny przedmiot. Generalnie, po ukończonym etapie obowiązkowym, w ogóle nie ma już języka obcego na etapie kształcenia zawodowego. Uczy się go tylko na niektórych kierunkach, np. turystyka, elektronika, i jest to wkomponowane w program nauczania przedmiotu zawodowego. Uczy się tu tylko jednego języka obcego, najpopularniejszy jest język angielski, następne w kolejności są francuski i włoski. Mylne wrażenie robią liczne oznaczenia w języku niemieckim np. na lotnisku, na nasze pytanie czy jest to spowodowane popularnością tego języka w regionie, odpowiedziano nam, że informacje po niemiecku umieszcza się tylko ze względu na licznych turystów z tego kraju. W Hiszpanii języka niemieckiego nie uczy się prawie wcale.

Z rozmów z nauczycielami wynika, że poziom nauczania jest niski, głównie z powodu małej liczby godzin.  Próbuje się to zmienić,  ale wciąż skuteczne nauczanie języka obcego jest problemem. Kilka lat temu wprowadzono obowiązkowy ustny egzamin z języka angielskiego, wcześniej był to tylko egzamin pisemny. Wydaje się, że Hiszpanie przechodzą w tym zakresie podobną reformę do tej, którą już wprowadzono u nas. Inną sprawą jest nie do końca właściwie przygotowana kadra – dopiero niedawno podniesiono wymagania kwalifikacyjne dla nauczycieli języka obcego, wcześniej nie musieli oni mieć żadnych uprawnień.

W Hiszpanii na języku ogólnym korzysta się z podobnych podręczników, co w Polsce. Na lekcji języka zawodowego podręczniki nie są używane.  Na zajęciach z przedmiotu pracuje się z profesjonalnym oprogramowaniem w obcym języku, zwykle w języku angielskim. W szkole, którą odwiedziliśmy, na zajęciach językowych w ramach zawodu na kierunku elektronika nauczyciel stosuje dwie metody pracy – prezentacje z zakresu zawodu w języku angielskim wykonywane przez ucznia oraz elementy językowe potrzebne w podstawowych sytuacjach życia codziennego za granicą (poszukiwanie pracy, lotnisko). Jest to wiedza bardzo okrojona, przypominająca bardziej kurs językowy typu „survival”, niż skuteczne zgłębianie tajników języka. Użycie technologii informacyjnych jest bardzo ważne, podobnie jak na innych przedmiotach zawodowych. Standardowo korzysta się z tablicy interaktywnej i rzutnika, nauczyciele mają do dyspozycji szkolny komputer w każdej sali lekcyjnej, a uczniowie czasem przynoszą na lekcję własne laptopy. W szkole, w której byliśmy planowane jest założenie pracowni językowej z prawdziwego zdarzenia, co również świadczy o próbach podniesienia znaczenia kształcenia językowego.

Na kierunku ogrodniczym języka obcego nie naucza się. Na pytanie dlaczego, nauczyciele zaskoczyli nas stwierdzeniem, że język obcy nie jest uczniom do niczego potrzebny, bo przecież nie zamierzają wyjeżdżać za granicę. Jest to diametralnie inne podejście niż w Polsce, gdzie wśród absolwentów znajomość chociaż jednego języka obcego przynajmniej w stopniu komunikatywnym to minimum. I wcale nie wynika to z planowanej wizyty za granicą. W szkole nie były organizowane żadne zagraniczne mobilności zawodowe, tak popularne w Polsce – być może dzięki prężnie rozwijającej się branży ogrodniczej w kraju hiszpańska młodzież nie widzi konieczności wyjazdu.

Odnosi się wrażenie, że szkoła nie wspiera uczniów ambitnych, szczególnie zawodowców, chcących się kształcić językowo i zostawia ich samych sobie. Takie osoby mogą polegać tylko na prywatnych lekcjach – w Hiszpanii jest mnóstwo ogłoszeń od osób oferujących korepetycje, najczęściej z języka angielskiego. Na szczęście w Hiszpanii korzysta się chętnie z programów unijnych typu Comenius i Erasmus. Pracownicy instytucji pośredniczącej to w większości absolwenci uczelni, którzy mają za sobą studencką wymianę międzynarodową i mówią świetnie nie tylko po angielsku, ale też w kilku innych językach. Stanowią oni jednak mniejszość w stosunku do ogółu społeczeństwa, co widać w codziennych kontaktach z Hiszpanami np. w sferze usług. Według przedstawicieli Wydziału Edukacji Granady, receptą na słabą znajomość języków obcych w Andaluzji ma być między innymi program szkół dwujęzycznych, czyli coś, co w Polsce już dawno funkcjonuje. W jednej z odwiedzonych szkół zajęcia z młodzieżą prowadził też native speaker w ramach Asystentury Comeniusa. Widać wyraźnie, że podobnie jak w Polsce, programy unijne odgrywają dużą rolę w edukacji językowej.

Hiszpanie robią wrażenie narodu przywiązanego do swojego kraju i niechętnie podróżującego, z przekonaniem, że wszędzie można porozumieć się po hiszpańsku.

Z powodu kryzysu i idącego za nim bezrobocia, młodzi Hiszpanie są jednak zmuszeni coraz częściej wyjeżdżać za pracą za granicę, więc zmienia się też podejście władz oświatowych i nauka języka zyskuje na znaczeniu. Jak zwykle, potrzeba staje się najlepszą motywacją do nauki języków obcych. Trzeba przyznać, że w tej kategorii Polska zdecydowanie wyprzedza Hiszpanię. Podczas gdy tam desperacko próbuje się nadrobić stracone lata, u nas już w szkole podstawowej dzieci uczą się dwóch języków obcych. W Hiszpanii można już teraz spotkać zdolnych polskich studentów, władających biegle językiem hiszpańskim, mieszkających i studiujących tam w ramach studenckiej wymiany programu Erasmus.

Projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej w ramach programu „Uczenie się przez całe życie”.
Publikacja odzwierciedla jedynie stanowisko autora i Komisja Europejska ani Narodowa Agencja nie ponoszą odpowiedzialności za umieszczoną w niej zawartość merytoryczną oraz za sposób wykorzystania zawartych w niej informacji.